Cudem uniknął śmierci
Odwoził kolegę do domu. W samochodzie było niedomknięte okno. Dostał z wiatrówki prosto w skroń. Kula utkwiła w kości czaszki. Kto strzelał, ustali policja. Istnieją poważne podejrzenia, że ktoś z trójki 16-latków, stojących na skarpie przy wyjeździe z Ryjewa.- Tuż za zakrętem usłyszałem huk i odczułem ogromny ból w skroni. Puściłem kierownicę, którą na szczęście złapał kolega. Mówił, że chyba ktoś z trójki chłopaków stojących na skarpie przy drodze strzelał do mnie. Wyskoczyliśmy, pobiegliśmy za nimi, ale chłopcy zdążyli uciec - tłumaczy Grzegorz Cichocki, postrzelony mieszkaniec Ryjewa.